W częstochowskiej drużynie po raz pierwszy wystąpił Ales Dryml. Czech został zakontraktowany na jeden mecz, bo zgodnie z regulaminem Speedway Ekstraligi Włókniarz nie mógł zastosować zastępstwa zawodnika za Artioma Łagutę. Do drużyny Startu powrócił po przerwie Krzysztof Jabłoński. W zespole gości zabrakło natomiast Taia Woffindena, który według oficjalnej informacji przedstawił zwolnienie lekarskie.
Już pierwsze biegi pokazały, że częstochowianie nie będą mieć łatwej przeprawy. W drugiej gonitwie błysnął Krzysztof Jabłoński, który na wejściu w ostatni łuk minął po wewnętrznej Alesa Drymla i gnieźnianie prowadzili 10:8. Kolejnych emocji dostarczył trzeci bieg. Na wyjściu z ostatniego łuku Grigorij Łaguta przytrzymał szarżującego Scotta Nichollsa, co wykorzystał po zewnętrznej Rafał Szombierski i częstochowianie uratowali remis. Włókniarz odniosł pierwsze podwójne zwycięstwo w czwartej gonitwie i wyszedł na prowadzenie (13:11). Po siedmiu biegach „lwy” miały już sześć punktów przewagi. Nikt nie spodziewałem się, że diametralnie zmieni się obraz meczu. W ósmej gonitwie Krzysztof Jabłoński wyprzedził na ostatniej prostej Daniela Nermarka i gnieźnianie zwyciężyli 4:2. Z następnego wyścigu wykluczony został Peter Karlsson. Szwed oddalił się od taśmy w momencie, gdy było żółte światło. – Peter miał problem z silnikiem. Oczywiście mógł wjechać w taśmę i wtedy pojechałby za niego junior Marcel Kajzer. Nie zrobił tego, ale nie myśli się w takich syrtuacjach – uważa Dymek.
Żużlowcy Startu wykorzystali okazję i wygrali podwójnie 10 bieg. W całym meczu był remis 27:27. W 11 gonitwie fantastycznie jeżdżący bracia Jabłońscy zostawili za plecami Daniela Nermarka i Alesa Drymla. Włókniarz przegrywał 31:35. Goście odrobili stratę z poprzedniego meczu i wszystko zaczęło się od nowa.
W 13. gonitwie gnieźnianie powiększyli przewagę do sześciu punktów. W dwumeczu prowadzili różnicą dwóch „oczek”.
Kierownictwo Włókniarza nie miało wyjścia. Jarosław Dymek zdecydował się na podwójną rezerwę w pierwszym z biegów nominowanych.
W przedostatnim wyścigu na wyjściu z pierwszego łuku Grigorij Łaguta uderzył w bandę. Kibice zamarli, bo była obawa, że Rosjanin już nie pojedzie. A to oznaczałoby, że częstochowianie żegnają się z ekstraligą. Sędzia zdecydował się powtorzyć gonitwę w czteroosobowym składzie. Ku uciesze fanów Włókniarza Łaguta był zdolny do dalszej jazdy.
Czternasty bieg zakończył się podziałem punktów i wciąż bliżej ekstraligi byli zawodnicy Startu. Ostatnie decydujące starcie było rozgrywane na dwa razy. W pierwszej próbie wykluczony za upadek został Krzysztof Jabłoński. W powtórzonej gonitwie na pierwsze miejsca wyszli Łaguta z Nermarkiem. Na stadionie zapanowała euforia. Mimo ataków Mirosława Jabłońskiego Daniel Nermark zdołał obronić drugie miejsce i Włókniarz mógł świętować utrzymanie. – To były bardzo ciężkie zawody. Trudno było pozbierać się po upadku, jaki miałem w czternastym biegu. Na torze było trochę dziur i wpadłem w jedną z nich. Na szczęście byłem tylko trochę poobijany i mogłem kontynuować dalszą jazdę – zdradza Grigorij Łaguta, który utrzymuje, że nie dostał żadnej oferty z Falubazu Zielona Góra. – To bzdura – przekonuje. – Chcę zostać we Włókniarzu. Cały czas rozmawiamy z Marianem Maślanką. Mam nadzieję, że skończy się to podpisaniem kontraktu.
Michał Szczepaniak, żuzlowiec Startu uważa, że to były niezwykle ciekawe zawody. – Temperatura była jeszcze większa w parkingu maszyn. W kazdym biegu dawaliśmy z siebie sto procent i to było widać na torze. Szkoda meczu u siebie. Bo gdyby wynik był odwrotny, dziś jechałoby nam się łatwiej.
Start Gniezno 46
1. Krzysztof Jabłoński – 12+1 (3,2,3,2*,2,w)
2.Tai Woffinden – ZZ
3. Mirosław Jabłoński – 13+2 (3,1*,3,2*,3,1)
4. Scott Nicholls – 9 (0,0,3,3,3)
5. Michał Szczepaniak – 6 (1,1,1,2,1,0)
6. Oskar Fajfer – 1+1 (0,0,1*)
7. Kacper Gomólski – 5+1 (3,0,1,1*)
Włókniarz Częstochowa 44
9. Peter Karlsson – 4+1 (0,2*,w,0)
10. Ales Dryml – 6 (2,3,1,0)
11. Grigorij Łaguta – 14+2 (1*,3,3,3,1*,3)
12. Rafał Szombierski – 4 (2,0,0,2)
13. Daniel Nermark – 12+1 (3,2,2,1,2,2*)
14. Artur Czaja – 1+1 (1*,0,-)
15. Marcel Kajzer – 5+2 (2,2*,1*,0)