Pracownikom pomocy społecznej nie podoba się m.in. to, że muszą pracować w godzinach 10-18, a nie jak wcześniej od godz. 7.30 do 15.30. – Gdy pracowaliśmy w takim systemie, mieliśmy więcej czasu na odwiedzanie podopiecznych i potrzebujących – mówi Dorota Boral z NSZZ “Solidarność” w częstochowskim MOPS. – Obecnie pracujemy w terenie do 15.30, a pozostałe dwie i pół godziny spędzamy w biurze. Odbija się to na obsłudze i pomocy naszym klientom.
Związkowcy narzekają na pogarszające się warunki pracy i chcą podwyżek płac. Nie podoba im się m.in. likwidacja kas dla klientów. Zarzucają również brak dialogu zarówno ze strony dyrekcji MOPS-u jak i włodarzy miasta. – Dialog z pracownikami dotyczący zmian organizacyjnych w MOPS jest prowadzony i od dwóch miesięcy sprawy te są przedmiotem analiz – informuje Olga Dargiel, rzeczniczka częstochowskiego MOPS-u. – Wnikliwe zbadanie zgłaszanych postulatów jest to o tyle istotne, że w MOPS pracuje ponad 300 osób i bardzo wiele z nich różni się w opiniach dotyczących podnoszonych kwestii, a wręcz zgłasza zdecydowany protest przeciwko występowaniu Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w imieniu całej załogi.
Jak twierdzi Olga Dargiel, dyrekcja MOPS skierowała do pracowników pismo z zaproszeniem na spotkanie z prezydentem Częstochowy, które zaplanowano na 30 października. – Tym bardziej niezrozumiałe jest planowanie protestu na trzy dni przed terminem spotkania pracowników MOPS z prezydentem Częstochowy i formułowanie w tym kontekście twierdzeń, że następuje „brak dialogu zarówno ze strony dyrekcji jak i włodarzy – uważa rzeczniczka MOPS.
Źródło: własne